Podróże a wycieczki, fotograf a posiadacz aparatu .

                   Podróż różni się od wycieczki tak, jak fotograf od posiadacza aparatu. Zatem opowiem wam o mojej ostatniej podróży 🙂

 

                Podróż dla mnie to poznawanie, odkrywanie, doświadczanie. To nie zaplanowana wycieczka dla japońskich turystów, którzy wysiadają z autobusu by tylko pstryknąć zdjęcie i nagrać film, najlepiej tabletem – spotkani wielokrotnie, a ta moda dociera do PL 😉 To samodzielnie określona trasa, która nie uniknie „turystycznych atrakcji”, bo skoro tak się nazywają tzn., że z jakiegoś powodu nimi są. Bardziej chodzi o dobieranie rzeczy, których nie ma w przewodnikach lub są małym drukiem na ostatniej stronie. Chodzi o sposób w jaki się podchodzi do samej podróży, jakie stawia im cele.

                Tak samo jest ze zdjęciami, robi się zdjęcia tego co jest pocztówką danego kraju,regionu – tylko tutaj ciężko o oryginalność, jeżeli coś jest na przykład najbardziej fotografowana latarnią morską, ale postaram się pokazać i takie ujęcia, w ramach robienia czegoś co inni tylko inaczej 😀 – ale warto również odkrywać i odnajdywać miejsca, które nie są na okładkach gazet, a mogły by być przez swoją urodę. Tylko zawsze problemem w podróżach jest czas. Poznać ludzi to trzeba do nich dotrzeć, poznać, pogadać, nawiązać dialog. Wyskakując z busa z całą wycieczką nie osiągniemy tego. Żeby na zdjęciu był klimat, pogoda, czy nawet spacerujący ludzie ułożyli się w coś oryginalnego potrzeba czasu. Dlatego nie lubię wycieczek, bo one nie dają tej swobody i elastyczności. My z Prywatną Zouzą zaplanowaliśmy mniej więcej, gdzie chcielibyśmy nocować, ale już pierwszego dnia okazało się, że wylądowaliśmy w zupełnie innym miejscu 😀 Inaczej wszystko wygląda na mapie. 

 

              Co to ma wspólnego ze zdjęciami zapytacie? Ma tyle, że nie każdy posiadający aparat dotrze do pokładów prawdy i piękna w miejscach, które widzi i o ludziach, których spotyka. Dlaczego jednych zdjęcia krajobrazowe są wystawiane w galerii, a miliony ludzi odwiedzających te same miejsca nie potrafi zrobić dobrego zdjęcia? Sam spróbuj zrobić zdjęcie miejsca, do którego jedziesz i porównaj z pocztówkami, które wysyłasz, ze zdjęciami, które widzisz w internecie. Wtedy zacznij doceniać prace fotografa, bo to nie tylko naciśnięcie guzika. To czasem wielogodzinne przygotowania – dobór sprzętu, pory roku, miesiąca, dnia oraz czekanie, aż w naturze wszystko zagra. Chciałoby się mieć ten komfort czasu… Niestety nie miałem go tyle ile bym chciał., ale… nie ma co narzekać 🙂 Kilka uwag podsumowania ostatniej podróży

              W linii prostej ponad 17 500 km, samolotami z przesiadkami ponad 20 000, w dwie strony daje niemal okrążenie globu. 

6 samolotów, po 2 przesiadki w obie strony

Ponad 62 h w podróży samolotami i na lotniskach

2 aparaty cyfrowe

1 analogowy średnioformatowy Pentacon

1 notebook z dodatkowym dyskiem zewnętrznym do zgrywania zdjęć

1 statyw Sirui – sprawca zamieszania, bo luzowały się śruby w nogach :/

1 kamera go pro – ta zawsze bezbłędna, czy w wodzie czy na lądzie

2 osoby – ja + Prywatna Zouza

1 kamper van

Ponad 7500 kilometrów autem…

Niezliczona ilość przygód 🙂

                 Szykując się na wyprawę chciałem przede wszystkim uwiecznić przyrodę, dlatego sprzęt cyfrowy, gdzie łatwo będzie go przenieść i użyć. Zabrałem też średni format, mając nadzieję zrobić jakieś ciekawe portrety napotkanych osób… ale wstyd się przyznać – nie zrobiłem ŻADNEGO zdjęcia tym aparatem. Powodów było kilka- pośpiech w przemieszczaniu się, nie to miejsce, nie ten czas, by prosić kogoś o zdjęcie, kiepskie warunki świetlne, brak tegoż pod ręką lub po prostu wciągająca rozmowa, czy siedzenie na plaży, czy przy ognisku… czyli chwile które zapamiętam, a które pozostaną moje, bo ich nikt nie uwieczniał na zdjęciach. Za to aparatami cyfrowymi robiłem coś po raz pierwszy – np. timelapsy wschodów i zachodów słońca. Ilość razy, kiedy wstałem na tym wyjeździe przed wschodem, była pewnie większa niż w poprzednich kilku latach 😀 Drugi z ciekawych fotograficznych eksperymentów to używanie filtra neutralnie szarego , czyli ND(Neutral Density). Miałem Hoya ND8 oraz Light Craft Workshop ND 500. Tego pierwszego prawie nie używałem, bo przyciemniał nieznacznie, a ja używałem ND, żeby wydłużyć ekspozycje, nie żeby zejść z przesłoną w aparacie jak np Łukasz Piech w swojej wyprawie do Indii- nomen omen, otrzymacie jego zdjęcie na pocztówce z zakupionym filtrem LCW – polecam i filtry i zdjęcia z wyprawy o tutaj KLIK 🙂 . Rzeki, wodospady, morze i ocean – to było moim obiektem fotografii z filtrem ND. Dużo zatem używałem statywu i pilota do wyzwalania na długich czasach oraz interwałowych zdjęć co 15 czy 30 sekund. Pilot to tani Pixel TC zakupiony w Multifoto KLIK, bo mają duży wybór akcesoriów. W pilocie ważne jest by były duże możliwości wyzwalania, długie czasy, interwały opóźnienia itp itd. Ten wszystko czego szukałem posiada. Na bezprzewodowym wyzwalaniu mi nie zależało.

                 Niestety na materiał obrazowy musicie poczekać, bo mój komputer złapał zadyszkę i domaga się up-gradu. Ale chodzą po głowie pewne pomysły, niedługo wiosna, wiec zimowy spleen odchodzi w zapomnienie. Także niebawem więcej wpisów i więcej zdjęć, bo ciągle kręci mi się coś po głowie 😉

 

 

 

Be Sociable, Share!
This entry was posted in Bez kategorii and tagged , , , .

One Trackback

  1. By Podróże i fotografia on 27 listopada 2013 at 14:55

    […] Tam byłem, wygląda to tak i tak… Już w poprzednim wpisie o podróżowaniu – KLIK pisałem, że wcale nie jest to tak proste – zrobić ciekawe zdjęcia z podróży. Ja […]

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *

*
*